Co miesiąc do firmy studenta historii trafia dziesięć ton sprzętu elektronicznego. Po kilku dniach po śmieciach nie zostaje nawet ślad.
Śląskie Centrum Utylizacji (ŚCU) działa w Katowicach od 17 miesięcy. Jego właściciel — Andrzej Kochel chwali się, że jest jedyną firmą w regionie, która zajmuje się utylizacją komputerów, drukarek, monitorów, telewizorów i telefonów.
Z historii nie ma pieniędzy
— Na studiach, co chwilę słyszeliśmy, że historia to fajne hobby, ale pieniędzy z tego nie będzie. Zacząłem więc myśleć o przyszłości. Już na pierwszym roku wziąłem kredyt studencki. 400 zł, a później 450 miesięcznie odkładałem. Zamierzałem je przeznaczyć na otwarcie własnego biznesu. Chciałem założyć firmę, jakiej jeszcze nie było — wspomina Andrzej Kochel.
Śmieciom, a raczej technologii recyklingu, przyjrzał się w wakacje 2002 r. w Holandii.
Najdroższa rosyjska wódka nazywa się Białe Złoto. Etykiety naklejane na jej butelki to jeden z najbardziej wyrafinowanych produktów poligraficznych na świecie. Pochodzą z białostockiej drukarni Cezar należącej do Cezarego Nazara.
Kiedy objąłem firmę po ojcu, postanowiłem, i mówiłem o tym głośno, że zrobię z niej najlepszą drukarnię w Polsce. Szczerze mówiąc, nie bardzo wtedy wiedziałem co to znaczy. - przyznaje Cezary Nazar
Żeby powstała etykieta białego złota, trzeba aż siedmiu operacji technologicznych - od druku przez lakierowanie i nakładanie folii aż do "przetłaczania" i złocenia. Zresztą naklejki na inne mocne alkohole - a klientami Cezara są m. in producenci stolicznej i smirnoffa - niewiele jej ustępują. W porównaniu z etykietami na wódkę czy brandy naklejki na piwo, choć czasem z pozoru efektowne, to dla drukarza robota prosta i banalna. Białostocka drukarnia jest jednym z trzech największych producentów wysokoprzetworzonych etykiet na mocne alkohole w Europie. - Kiedy objąłem firmę po ojcu, postanowiłem, i mówiłem o tym głośno, że zrobię z niej najlepszą drukarnię w Polsce. Szczerze mówiąc, nie bardzo wtedy wiedziałem, co to znaczy. Moja wiedza o poligrafii była bliska zeru - przyznaje Cezary Nazar. - Dziś wiem, że nie jest możliwe, by drukarnia była najlepsza "w ogóle". Ale cel chyba osiągnąłem. Myślę, że jesteśmy najlepsi w kraju nie tylko w swojej specjalności, czyli etykietach, ale także wśród tzw. drukarni arkuszowych. Bo wielkie drukarnie rotacyjne drukujące czasopisma to już inna kategoria.
Businessman Magazine, listopad 2004
MICHAŁ PIETRZAK To, na pierwszy rzut oka, bardzo pozytywny sygnał, bo sektor małych i średnich przedsiębiorstw (MSP) stanowi motor gospodarki i generuje aż 80% nowo powstających miejsc pracy. Niestety, tylko na pierwszy rzut oka, bo po głębszej analizie badań i zestawieniu ich z bieżącymi statystykami, okazuje się, że deklaracje studentów to zbiór pobożnych życzeń i przechwałek. Według najnowszych badań Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP) tylko 3,7% absolwentów szkół średnich i wyższych decyduje się na samozatrudnienie. Znaczna część posiadaczy dyplomu magistra i licencjata rejestruje się w "pośredniaku" (pod koniec 2003 r. stanowili oni aż 21,2% spośród wszystkich bezrobotnych), a najwięcej z tych ludzi idzie do pracy najemnej. Skąd więc taka rozbieżność pomiędzy deklaracjami i rzeczywistością? Ano stąd, że kształt zadawanych pytań w ankietach sondażowych zawsze w jakimś stopniu sugeruje odpowiedzi. Przykład: w 2001 roku instytut badawczy Ipsos - Demoskop (na zlecenie i przy współpracy PARP-u) zapytał młodzież uczącą się w szkołach średnich: "czy wolałaby prowadzić własną firmę czy też woli rozpocząć pracę jako pracownik najemny?". 62% respondentów odpowiedziało, że woli samozatrudnienie. Jednak już na pytanie: "czy w przypadku braku pracy, zdecydowaliby się na założenie firmy?", twierdząco odpowiedziało tylko 51% ankietowanych. A to oznacza, że przedsiębiorczość ma wśród tych ludzi charakter wymuszony i spowodowana jest raczej brakiem możliwości podjęcia pracy "u kogoś". Podobne wnioski można wysnuć po analizie badań SF BCC i OBW. Studenci twierdzą, że czynnikami, które w największym stopniu wpływają na podjęcie decyzji o założeniu firmy, są: sytuacja na rynku pracy (25,6%) i sytuacja gospodarcza kraju (40,1%), czyli de facto czynniki zmuszające ich do samozatrudnienia. Czy można więc mówić, że młodzież w Polsce jest przedsiębiorcza? Chyba nie, bo co to za przedsiębiorczość, która jest pojmowana jako ostateczność. Zastanówmy się w takim razie, z czego rzeczywiście wynikają bariery w podejmowaniu aktywności biznesowej przez młodych ludzi.